Pitera: Nie noszę podróbek
Nie używam podróbek - zapewnia Julia Pitera, zaniepokojona zamieszaniem wokół jej torby. Ta, którą nosi pełnomocniczka rządu do spraw walki z korupcją, do złudzenia przypomina wartą 240 tysięcy złotych torbę marki Hermes. Pitera tłumaczy, że jej torba też jest markowa i oryginalna.
- Szef CBA zaciągnął Piterę przed sąd
- Oskarżany o przekręt poseł PO zawieszony
- Pitera: Nie kocham swojego stanowiska
- Co pani polityk powinna mieć pod pachą?
- "Julka, nie jesteśmy w piaskownicy!"
- Pitera nosi torebkę za 300 euro
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pitera na swojej stronie internetowej zapewnia, że z jej torbą wszystko jest w porządku: "(...) informuję, że nie używam przedmiotów będących podróbkami, a więc wyprodukowanych z naruszeniem prawa". I na dowód podaje markę torby, która wywołała takie zamieszanie.
"Torba, o której mowa, została zaprojektowana przez firmę Francesco Rogani, której salon mieści się przy Via Condotti 47 w Rzymie i w tym fasonie produkowana jest od wielu lat" - tłumaczy. I zaraz dodaje, że zdecydowała się podać markę, by chronić swoje dobre imię. "Nigdy nie wymieniałam nazw marek przedmiotów, których używam, gdyż mogłoby to zostać potraktowane jako zakamuflowana reklama" - zapewniła.
Całe zamieszanie wywołała torba, która do złudzenia przypomina ekskluzywny drobiazg wart 50 tysięcy funtów. "Faktowi" Julia Pitera tłumaczyła, że torbę dostała od męża, który zapłacił za nią "tylko" 300 euro.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!