Nieudana randka posła Dziedziczaka
Jan Dziedziczak, poseł PiS i były rzecznik rządu, postanowił iść do kina. Wziął kolegę i razem zaprosili dwie koleżanki. Ale zamiast bukietu róż, eksrzecznik taszczył pod pachą książkę Kazimierza Marcinkiewicza. Nic dziwnego, że wieczór raczej się nie udał i Dziedziczak sam wracał do domu - donosi "Fakt".
- Rzecznik rządu szuka żony
- Nowe usta Jarosława Kaczyńskiego
- Dziedziczak: 90 proc. zeznań Kornatowskiego to fantastyka
- Misztal: Rzecznik rządu na niczym się nie zna
- Tych posłanek pożądają mężczyźni!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Zaczęło się tak pięknie. Dziewczyny, kino, długi film... Niestety, Jan Dziedziczak nawet w takich okolicznościach nie potrafi uwolnić się od polityki - uważa "Fakt". Niewiele jest kobiet, które potrafiłyby zainteresować się mężczyzną, który na randkę bierze książkę byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza. A taki właśnie jest Dziedziczak - tuż po seansie urwał się do domu, by jak najszybciej zatopić się w lekturze - pisze bulwarówka.
"Byliśmy ze znajomymi na klimatycznym filmie o warszawskiej Pradze, pt. <Rezerwat>. Wspólnie zjedliśmy też obiad. Ale podkreślam, że choć wybraliśmy seans w kinie w centrum handlowym, na zakupy nie poszedłem, bo nie lubię" - mówi "Faktowi" Dziedziczak.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!