Doda wypięła się na polskich żołnierzy
30 tysięcy złotych w gotówce, transport, nocleg dla 15-osobowej ekipy w minimum trzygwiazdkowym hotelu oraz zapas alkohololu w prywatnej garderobie - tego zażądała Doda za występ dla polskich żołnierzy w Iraku. Ministerstwo Obrony nie było jednak w stanie sprostać żachciankom piosenkarki i koncert w bazie w Diwaniji się nie odbył.
- Czy Doda umówi się z Rokitą na kawę?
- Doda i Majdan mydlą ludziom oczy
- Wzloty i upadki Dody i Radka
- Doda i Majdan z wizytą u mamy
- Doda odwiedziła przedszkole w Ciechanowie
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 5°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Doda i jej zespół potraktowali ten koncert jak zwykły występ dla publiczności, a nie gest, który pomógłby naszym żołnierzom łatwiej znosić służbę na obczyźnie" - tłumaczy "Super Expressowi" fiasko negocjacji jeden z oficerów służących w Iraku.
A żądania gwiazdy nie były małe. Tylko koszty transportu piosenkarki do Iraku wyniosłyby około 240 tysięcy złotych. Bo Doda nie zamierzała jechać sama, tylko z 15-osobowym zespołem. Na zlecenie resortu obrony wszyscy mieli lecieć prezydenckim samolotem TU 154 M (godzina lotu to 30 tys. złotych) lub transportowym CASA 295 (12-15 tys. zł). Na terenie Iraku, z Al Kut do Diwaniji, Doda wożona byłaby śmigłowcem Mi-8 - pisze "Super Express, kóry dotarł do dokumentów dotyczących negocjacji wojska z Dodą.
Według gazety, w kontrakcie piosenkarka zażądała zakwaterowania w hotelu minimum 3-gwiazdkowym. "Zapewne nie uwzględniła, że w zniszczonej Diwaniji nie ma komfortowych hoteli. W bazie żołnierze mieszkają w campach bez WC, za to z klimatyzacją. Zakwaterowanie kilkunastu cywilnych osób w hotelu poza bazą mogłoby narazić Dodę na atak terrorystyczny" - pisze "Super Express".
Za trwający godzinę koncert menedżer Dody zażądał od wojska 30 tys. zł, z czego połowę kwoty Ministerstwo Obrony Narodowej miało wpłacić na podane konto, a pozostałą część Rafał Rabczewski miał otrzymać gotówką w dniu koncertu. "Rozmowy ostatecznie zerwano, kiedy zespół zażądał pokrycia kosztów ubezpieczenia sprzętu estradowego. Jego wartość wyceniono na 1,6 mln zł" - donosi "Super Express".















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!