Wielka dama polskiej piosenki w dresie wyciska z siebie siódme poty. Robi brzuszki i skłony, dźwiga hantle. A wszystkiemu przygląda się tajemniczy przystojniak. O co chodzi? To Maryla Rodowicz postanowiła wypięknieć na wiosnę.
Młody przystojny mężczyzna, który na krok nie odstępuje Maryli w klubie fitness, to jej osobisty trener Krzysztof. "On nade mną czuwa. Pokazuje ćwiczenia,
gra ze mną w tenisa" - wyjaśnia gwiazda. Nic dziwnego, że przy takiej asyście piosenkarka daje z siebie wszystko. Trenuje z niezwykłą gorliwością. Aż trudno za nią nadążyć -
pisze "Fakt".
Maryla Rodowicz szaleje na każdym przyrządzie do ćwiczeń, bo chce wyglądać znakomicie. Najwięcej uwagi poświęca mięśniom brzucha. "W różnych układach robię do 1000 brzuszków! Da się w tym dojść do wprawy i skończyć bez zadyszki" - mówi z dumą piosenkarka. "Efekty zobaczycie na plenerach oraz latem na festiwalach w Sopocie i w Opolu" - deklaruje.
Oczywiście zanim nową figurę Maryli będzie mogła ocenić publiczność, najpierw zrobi to trener Krzysztof. Jak dotąd, jest ze swej podopiecznej zadowolony. Nic w tym dziwnego, bo Rodowicz już teraz ma dobrą kondycję. "Zimą jeżdżę na nartach, latem pływam. Wróciłam do intensywniejszych ćwiczeń, żeby zbudować formę przed latem" - mówi gwiazda.
Ale gwiazda chce nie tylko poprawić formę. Zależy jej również na wysmukleniu sylwetki. Zwłaszcza że zbliża się sezon plenerowych koncertów. Rodowicz może zagrać ich nawet 60. A wytrzymać podróże z miasta do miasta i dać z siebie wszystko na scenie to nie lada wyczyn dla dojrzałej damy.
"W zimie gra się w zamkniętych salach. Latem to zupełnie co innego. Nie ma wtedy żartów! Trzeba dwie godziny pobiegać na scenie bez zadyszki, do tego śpiewać i jeszcze pięknie wyglądać" - tłumaczy Maryla. "Dlatego muszę pracować nad sobą" - dodaje. I łapie za rakietę tenisową.
Maryla Rodowicz szaleje na każdym przyrządzie do ćwiczeń, bo chce wyglądać znakomicie. Najwięcej uwagi poświęca mięśniom brzucha. "W różnych układach robię do 1000 brzuszków! Da się w tym dojść do wprawy i skończyć bez zadyszki" - mówi z dumą piosenkarka. "Efekty zobaczycie na plenerach oraz latem na festiwalach w Sopocie i w Opolu" - deklaruje.
Oczywiście zanim nową figurę Maryli będzie mogła ocenić publiczność, najpierw zrobi to trener Krzysztof. Jak dotąd, jest ze swej podopiecznej zadowolony. Nic w tym dziwnego, bo Rodowicz już teraz ma dobrą kondycję. "Zimą jeżdżę na nartach, latem pływam. Wróciłam do intensywniejszych ćwiczeń, żeby zbudować formę przed latem" - mówi gwiazda.
Ale gwiazda chce nie tylko poprawić formę. Zależy jej również na wysmukleniu sylwetki. Zwłaszcza że zbliża się sezon plenerowych koncertów. Rodowicz może zagrać ich nawet 60. A wytrzymać podróże z miasta do miasta i dać z siebie wszystko na scenie to nie lada wyczyn dla dojrzałej damy.
"W zimie gra się w zamkniętych salach. Latem to zupełnie co innego. Nie ma wtedy żartów! Trzeba dwie godziny pobiegać na scenie bez zadyszki, do tego śpiewać i jeszcze pięknie wyglądać" - tłumaczy Maryla. "Dlatego muszę pracować nad sobą" - dodaje. I łapie za rakietę tenisową.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|