"Nie wierzę, że Jezus poszedł do nieba" - mówił Marek Kondrat w jednym z wywiadów. "Ochrzczony. Nie praktykuję i składam się wyłącznie z wątpliwości" - odpowiadał na pytanie, czy jest wierzący. A tu taka zmiana. "Fakt" przyłapał aktora, jak ze święconką maszerował w sobotni poranek do kościoła.
Najsłynniejszy polski aktor i smakosz wina znany jest ze swych antyklerykalnych poglądów. Nie wstydzi się ich i nie boi się ich ujawniać. "Wszystko mi się podoba, co jest przeciwko Kościołowi" - mawia w wywiadach. Wścieka się, gdy słyszy, że z jego podatków powstaje Świątynia Opatrzności i dodaje, że nie znosi "urzędników ziemskich pana Boga", jak określa księży - pisze "Fakt".
Jednak tej Wielkanocy Kondrat postanowił oddać hołd tradycji. Gwiazdora "Fakt" dostrzegł, jak zmierza w kierunku kościoła na warszawskim Wilanowie. I choć jego wykrzywiona w grymasie cierpienia twarz zdradzała, że nie jest zbyt zadowolony, szedł dzielnie poświęcić jajka.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|