Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwulatka chciała lecieć bez biletu i rodziców

12 października 2007, 15:44
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Systemy bezpieczeństwa na niemieckich lotniskach są dziurawe jak ser szwajcarski. Na pokład samolotu może dostać się każdy przez nikogo niezauważony. Niemożliwe? A jednak. Na lotnisku w Neurnberger dwuletnia dziewczynka wsiadła do samolotu lecącego do Egiptu. Bez biletu i rodziców.

Córka uciekła im podczas odprawy. Zaniepokojeni postawili na nogi całą obsługę lotniska. Po kilkunastu minutach okazało się, że dwulatka siedzi już w samolocie, ale nie tym co trzeba. Bo miała z rodzicami lecieć do Tunezji.

"Zauważyliśmy dziewczynkę, dopiero gdy wieża kontrolna poinformowała nas o jej zniknięciu. Nikt nie przypuszczał, że dwulatka jest sama. Usiadła i zapięła pasy" - opowiada stewardesa.

Rodzice dwulatki odetchnęli z ulgą, gdy córka się odnalazła. Ale o uldze nie może mówić obsługa lotniska, która teraz musi tłumaczyć się ze swoich dziurawych zabezpieczeń.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj