Niektórzy hodują rybki, inni węże, a jeszcze inni - krokodyla. Ale mało kto potrafi tak zaprzyjaźnić się z gadem, jak Gilberto Shedden z Kostaryki. Swojego pupila nauczył kilku sztuczek. Ich wspólne pokazy przyciągają tłumy.
Przyjaciel Gilberta ma 4,5-metra i dwa rzędy ostrych jak sztylety zębów. Ale to, co budzi lęk u publiczności, wcale nie przeraża nieustraszonego tresera.
Co więcej, Gilberto twierdzi, że jego krokodyl o imieniu Pocho jest łagodny jak baranek. A Pocho chętnie to udowadnia. W wodzie baraszkuje jak mała kijanka, przewraca się na grzbiet, pluska potężnym ogonem i... delikatnie całuje swojego tresera. To ich popisowy numer.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|