Górniak: Rozumiem rozczarowanie Darka
Stracona wiara w miłość, wielkie zmiany w duszy, relacje z byłym mężem Darkiem Krupą - to tylko kilka przykładów z całej gamy tematów, które składają się na rozmowę "Faktu" z Edytą Górniak. Dziennikarze "przemaglowali" gwiazdę tuż po jej wielkim jubileuszowym koncercie w Sopocie.
- Paulla przestraszyła się Edyty Górniak
- Były facet Górniak w serialu
- Edyta Górniak uczy się tańczyć
- Górniak drze koty z byłym mężem
- Górniak sama wymyśla dowcipy o sobie
- Edyta Górniak: Małżeństwo to nowotwór
- Górniak 20 lat na estradzie. Z synkiem w tle
- Edyta Górniak wystąpi w "Tańcu z gwiazdami"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pani pierwsze wrażenia po koncercie jubileuszowym?
Szok, niedosyt, radość ogromna, mocno poskromione wzruszenie i... szczęście.
Trudno było opanować emocje?
Bardzo, naprawdę bardzo. Miałam trudne zadanie, musiałam wyznaczyć sobie właściwą granicę między byciem otwartą po to, żeby muzyka brzmiała autentycznie, a tą drugą sferą mojej wrażliwości, której nie chciałam dopuścić do głosu. Musiałam zachować powściągliwość, a było wiele takich momentów, kiedy mogłam się rozpaść. Udało się, nie pozwoliłam sobie na to.
Co takiego się w pani zmieniło?
Trudno to opisać, ocenić i zmierzyć jakąkolwiek miarą. Po prostu uczę się cały czas różnych rzeczy. Przyjmuję los z radością i pokorą i to pozwala mi zachować lepszą i właściwą równowagę. Trudno dziś określić ten proces, ale wierzę, że czas pokaże to, czego nie trzeba mówić. Proszę mi uwierzyć, że zmieniło się wszystko, naprawdę wszystko. Ale to już jest temat na osobną rozmowę.
Jest pani większą optymistką?
Jestem dziś szczęśliwa. Bardzo długo nie byłam szczęśliwa. Teraz mogę powiedzieć, że chowałam się za kolorami, kostiumami, za kontrowersją, za odwagą, ale taką pozorną. Chowałam się, bo nie chciałam, by ludzie mogli zajrzeć mi w oczy i zobaczyć to, czego nie powinni byli widzieć. Nie chciałam, żeby to widzieli. Radziłam sobie tak, jak potrafiłam. Tak jak każda kobieta, która musi się zmierzyć z rozdarciem, z rozczarowaniem, z pogrążeniem, z upokorzeniem i z rozstaniem. Myślę, że każdy człowiek musi kiedyś zmierzyć się z rozstaniem. Czasem to jest krótkie cięcie chirurgiczne, a czasem to trwa latami. Ja grałam podwójną rolę bardzo długo, bo nikt nie mógł wiedzieć o tym, co przeżywałam. I chyba udało mi się tę rolę odegrać właściwie.
Nikt się niczego nie domyślał?
Moi fani. Oni domyślali się i widzieli, bo oni znają mnie bardzo dobrze. Rozczytywali moje gesty, moje spojrzenia i sposób śpiewania. Kiedy czytałam fora internetowe, widziałam, że oni zaczynali już trzy, cztery lata temu rozgryzać różne sytuacje i dyskutować o tym. Pamiętam mocną reakcję fanów po TOPtrendach, kiedy wychodziłam z klatki. To było dwa lata temu, ale oni już wiedzieli, że coś się dzieje i zastanawiali się, dlaczego wybrałam symbol uwięzienia. Dopiero lata ujawniły, dlaczego krzyczałam poprzez tą ciszę.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!