Joanna Liszowska znalazła szczęście u boku bajecznie bogatego Szweda Oli Serneke. Miała przypieczętować je przysięgą małżeńską, którą każdy jej fan chciałby zobaczyć. Jednak wiele wskazuje na to, że aktorka przechytrzyła wścibskich i ceremonia zaślubin była cicha.
Tak przynajmniej uważa magazyn "Imperium TV". Wnioski wysnuł na podstawie wnikliwej obserwacji stanu biżuterii gwiazdy. Wśród licznych błyskotek dostrzegł coś, co można uznać za obrączkę.
Czyżby Liszowska zrezygnowała ze sprzedania zdjęć ze ślubu i wesela? W sumie wcale byśmy się nie zdziwili, w końcu jak prawowita żona weszła w posiadanie majątki Oli szacowanego na bajońskie sumy, których nawet nie śmiemy wymówić, i drobne sumki, które mogą zaproponować "Gala" lub "Viva" to równowartość tego, co w drobniakach wala się po jej markowej torebce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|