Dziennik Gazeta Prawana logo

"Nie ma agresywnych psów - są agresywni ludzie"

12 sierpnia 2009, 15:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji chce włączyć do listy ras agresywnych amstafy. W wyniku lobbingu hodowców psów, związek skrócił ten wykaz z ponad 30 do 11. Czy powinno się go na nowo rozszerzyć? Czy to coś zmieni? "Nie istnieje coś takiego, jak niebezpieczny pies, za to jest wielu niebezpiecznych ludzi, którzy źle traktują te zwierzęta" - mówi miłośniczka psów Agata Młynarska.

>>>Trzeba będzie mieć pozwolenie na amstafa?

Oczywiście, można spisywać listy z rasami najbardziej niebezpiecznymi, ale to niczego nie zmieni. Jeżeli człowiek nie będzie miał rozumu w głowie, to żadna lista nie pomoże. Bo mały jamnik może zrobić większą zadymę niż świetnie ułożony rottweiler.

Uważam, że tak naprawdę groźny jest człowiek, a nie psy. To, co dzieje się z agresywnymi zwierzętami, jest bezpośrednio związane z tym, w jaki sposób wychowują i tresują je ludzie. Na dowód tego mogę podać przykład moich owczarków niemieckich, które potrafiły siedzieć i pilnować mojego dziecka śpiącego w wózku, bo wiedziały, że to jest ich zadanie.

Przez lata doświadczeń, kiedy miałam do czynienia z psami podczas nagrywania różnych programów, a także dzięki udziałowi w różnych akcjach, miałam okazję przyjrzeć się najróżniejszym rasom psów. I mogę powiedzieć, że nie istnieje coś takiego, jak pojęcie "niebezpieczny pies", ale istnieje pojęcie "niebezpieczny człowiek". Są oczywiście pewne rasy ukierunkowywane, jako psy pasterskie, gończe czy obronne. Ale nie ma czegoś takiego, jak psy agresywne. Ta lista powinna być dla ludzi, a nie dla zwierząt. Powinny się na niej znaleźć osoby, które wychowują i tresują psy jako zwierzęta niebezpieczne.

Wystarczy źle traktować swojego psa, np. bić go, wiązać, żeby stał się zagrożeniem dla ludzi. Sama byłam świadkiem takiej sytuacji w Ząbkowicach Śląskich, gdzie pojechałam jakieś 10 lat temu z ekipą programu "Animals". Próbowaliśmy się tam dostać do mężczyzny, który przetrzymywał swoje psy na łańcuchach, więził je i katował. Tych zwierząt bała się cała okolica, a były to przecież zwykłe kundle, podwórkowe psy, które spuszczone z łańcucha potrafiły rozszarpać ludzi.

Z drugiej strony znam wiele osób, które tresują także tzw. niebezpieczne rasy i efekty ich pracy pokazują, że nawet te "najgroźniejsze" psy potrafią być świetnie ułożone.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj