Grzegorz Markowski, lider zespołu Perfect, to prawdziwy rockowy twardziel. Jednak jest ktoś, kto rozmiękcza jego serce i sprawia, że po scenicznym zwierzęciu i uosobieniu rock'n'rolla nie zostaje nawet ślad, pojawia się za to... kochający dziadek.
"Właśnie biegałem po ogrodzie, ścinałem trawę i napełniałem basen wodą, aby się nagrzała. Jutro Filip będzie u mnie w Józefowie!" - pochwalił się "Faktowi" rockman. "Filip jest żywy, energetyczny. Śmieje się, od kiedy się obudzi, do późnego wieczora, kiedy zasypia. Ogromnie mu tego zazdroszczę. Bardzo go rozpieszczam. Jest facetem, który gra ze mną na gitarze i na pianinku. Przejawia muzyczne talenty. Do tego kocha kobiety, takie starsze od niego o 4-5 lat".
Wyobrażacie sobie Markowskiego jako dziadka, który dogląda pławiącego się w baseniku wnuczka i bawi się w koci, koci łapci?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|