Bralczyk: Jestem przeciwko wulgaryzmom w reklamie
W Chełmie można zobaczyć billboardy reklamujące sprzęty RTV i AGD pod jednoznacznymi hasłami: "Zaje... wyprzedaż" i "O kur... ka". Czy pewna granica dobrego smaku i przyzwoitości nie została w tym przypadku przekroczona? "Nie powinniśmy używać publicznie wulgaryzmów oraz doprowadzać do sytuacji w których byłyby one jednoznacznie przywoływane przez świadomość" - mówi prof. Jerzy Bralczyk.
- Leszczyński: Kuroń jest bardzo ważnym symbolem
- Daniec: Prezydent to sympatyczny człowiek
- Szczuka: Bajka o pingwinach gejach uczy tolerancji
- Będzie słownik dziecięcych zwrotów
- Zientarski: Szlachetne donosicielstwo pomaga
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Reklamują sprzęt AGD "kur...ą"
Jest pewien społeczny zakaz związany z wyrazami nieprzyzwoitymi obejmujący także te sytuacje, w których nasuwają się one w bardzo czytelny sposób. A tak jest właśnie w przypadku reklamy w Chełmie, która pokazuje hasła: "Zaje... wyprzedaż" i "O kur... ka".
Nie powinniśmy używać publicznie, ale też i prywatnie, wulgaryzmów oraz doprowadzać do sytuacji, w których byłyby one jednoznacznie przywoływane przez świadomość.
Ciężko jest natomiast ustalić jasną granicę używania takich zwrotów. Ja mogę tylko powiedzieć, że jestem przeciwko ich używaniu.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!