Nieobecność jednej z najbliższych Michaelowi Jacksonowi osób - Elizabeth Taylor - na jego pogrzebie zadziwiła wszystkich. Gwiazda powiedziała, że nie zjawi się na uroczystości i nazwała pogrzeb "publiczną maskaradą". Okazuje się jednak, że w ten sposób kryła prawdziwy powód - to rodzina Michaela nie życzyła sobie jej obecności podczas ceremonii.
Początkowo podejrzewano, że powodem rezygnacji z udziału w uroczystości jest stan zdrowia aktorki. Jednak dziennikarze "National Enquirer" wydobyli ze swoich informatorów szokujące wiadomości:
"Liz jest przykuta do wózka inwalidzkiego, ale była gotowa pojawić się na pogrzebie Jacksona. Był jej wyjątkowo bliski i bardzo go kochała. Jednak nie dostała żadnego zaproszenia. Potraktowali ją jak marną, nic nieznaczącą gwiazdkę. Nie chcieli jej tam, bo zazdrościli, że Michael lepiej dogadywał się z nią niż z własnymi braćmi i siostrami. Liz jest tym kompletnie załamana. Nadal nie może się otrząsnąć".
To tylko potwierdza stare ludowe porzekadło, że z rodziną najlepiej się wychodzi... na zdjęciach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|