Od dwóch tygodni trwają spekulacje na temat przyczyny śmierci Króla Popu. Mówi się, że Michaela Jacksona zabił koktajl leków, a policja wręcz nie wyklucza, że było to zabójstwo. Znany polski muzyk Maciej Maleńczuk ma na ten temat swoją teorię, podpartą własnym doświadczeniem.
Zdaniem piosenkarza to nie silne leki przeciwbólowe w dużych ilościach przyczyniły się do zgonu króla pop. Według niego to właśnie odstawienie medykamentów doprowadziło do śmierci. W rozmowie z magazynem "Wprost Light" Maleńczuk mówi:
"Zawodowy narkoman nie może przedawkować. Trochę się na tym znam i wiem, że organizm uodparnia się na narkotyki. Nie ma znaczenia, czy się weźmie trochę mniej, czy trochę więcej. Jacksona zabił detoks. Pewnie ci wszyscy spece kazali mu przestać brać przed koncertami. Pewnie zrobił sobie dwutygodniową przerwę, ale w pewnym momencie nie wytrzymał i znów wziął. Organizm się odzwyczaił, tolerancja na narkotyk spadła i to go zabiło".
No cóż, Maleńczuk wie, co mówi.
_________________________________
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|