Tymochowicz: PiS nie pomogą już żadne szkolenia
Politycy partii PiS idą z duchem czasu i chcą sprostać wymaganiom potencjalnych wyborców. Jarosław Kaczyński wysłał członków swojej partii na wakacyjne szkolenia medialne. Nie będą one pierwszymi tego typu kursami, na jakie uczęszczają politycy partii z prezesem na czele."Szkolenie medialne może być ostatecznym pogrzebaniem partii Kaczyńskiego" - mówi Piotr Tymochowicz, specjalista ds. wizerunku.
- Możdżer: W pełni popieram protest "Dwójki"
- Rodowicz: Wypowiedź córki Jacksona była niepotrzebna
- Zbigniew Hołdys: Ludzie to hieny
- Michał Ogórek o sezonie ogórkowym w polityce
- Weronika Pazura: Buzek może pomóc Ukrainie
- Weiss: Protest w "Dwójce" niczego nie zmieni
- Rutowicz rozwiązała problem koncertu Madonny
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>> Kaczyński wysyła posłów PiS do szkoły
Politycy partii PiS po raz kolejny będą uczęszczać na szkolenia medialne. Pozostaje tylko pytanie, kto je poprowadzi, bo szkolenia prowadzone przez pana Kochana przyniosły takie efekty, jakie mogliśmy do tej pory oglądać. Paleta szkoleniowców jest bardzo bogata. Politycy mogą wybierać pomiędzy Rosjanami i Amerykanami, których usługi - chociaż bardzo drogie, bo sięgające kilku milionów dolarów - dają stuprocentową gwarancję poprawy wizerunku.
W partii pana Kaczyńskiego są jednak zarówno czekiści, jak i parweniusze Ameryki, dlatego fachowcy mogą przyjść z dwóch stron. Amerykanie potrafiliby nawet z Napoleona zrobić Goliata, zatem i partii PiS potrafiliby pomóc. Chociaż sam skłaniałbym się do zdania pana Niesiołowskiego, który mówi, że tej partii już żadne szkolenia nie są w stanie pomóc.
To jest tak samo jak w przypadku biegania. Wiemy, że to samo zdrowie, ale niektórych może przyprawić o zawał serca. Podobnie szkolenie medialne może być ostatecznym pogrzebaniem partii Kaczyńskiego.
Przede wszystkim o amatorstwie PiS świadczy to, że ujawniają oni rozpoczęcie działań mających poprawić ich wizerunek. A te są najbardziej skuteczne, gdy są trzymane w tajemnicy. Odbiorca powinien czuć niepewność, czy działania danego polityka są socjotechniką, czy też rzeczywistością. Natomiast jeśli ludzie będą wiedzieć w 100 proc., że wszystko jest tylko mistyfikacją, to nie zda to egzaminu.
Poza tym wiem, że partia pana Kaczyńskiego jest przeciwna zapłodnieniu in vitro, ale komórki embrionalne fantastycznie się nadają do przeszczepu do mózgu, ponieważ przyczyniają się do zwiększenia liczby neuronów - a to przydałoby się PiS bardziej niż szkolenia medialne, szczególnie gdyby zaimplantować je pani Nelly Rokicie.
Jeszcze inną sprawą jest to, że szkolenie medialne ma na celu uwidocznienie mocniej pewnych rzeczy, przejaskrawianie i uzyskanie pewnej wyrazistości i sugestywności. Zastanówmy się więc, co mamy pokazać wyraziściej: agresję, ksenofobię, neofaszyzm, rasizm? Wątpię, czy odniesie to dobry skutek.
To tak, jakby posłać ojca Rydzyka i Radio Maryja na takie szkolenie. Wtedy jego rasizm mógłby się zamienić w czysty faszyzm. Dlatego unikajmy szkoleń medialnych dla takich osób.
Na koniec chciałbym dać radę partii PiS. Niech politycy wycofają się ze wszystkich możliwych szkoleń medialnych. Niech będą sobą i kierują się głosem serca. Istnieje wtedy szansa, że będą to robić nieudolnie i nie będą wyraziści. I dobrze, bo wyrazistość może im tylko zaszkodzić. Żeby uzyskać wyrazistość, trzeba bowiem mieć co wyrazić. Bernard Show powiedział kiedyś piękne zdanie, że można się uczyć 14 języków obcych, ale pod jednym warunkiem: że przynajmniej w jednym z nich mamy coś do powiedzenia. Możemy to odnieść w tym przypadku do uczęszczania na różnorodne kursy medialne.
















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!