Grabowski: Polskie kino przeżywa kryzys
Ubiegły rok był wyjątkowo łaskawy dla polskiej branży filmowej. Teraz kryzys dotknął także i ją. Z powodu recesji telewizja publiczna ograniczyła pięciokrotnie budżet na produkcję. Zamiast 25 mln zł filmowcy dostaną do dyspozycji 5 mln, z czego 3,2 mln pokryją zobowiązania wynikające z umów zawartych w 2008 roku. "To będzie ciężki rok dla polskiego kina" - mówi aktor Andrzej Grabowski.
- K.A.S.A.: Na Premierach była koszmarna atmosfera
- Grabowski: Niech nikt nie mówi, że w PRL było lepiej
- Zaorski: Dla mnie Polański odkupił winy
- Obuchowicz: Z sentymentem wspominam "Teleranek"
- Jacek Cygan: Opolskie duety się sprawdziły
- Wrona: Opole na miarę naszej branży muzycznej
- Jarosław Kret: Pogoda także przechodzi kryzys
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jest recesja i nie powinno nikogo dziwić, że dotknęła ona także i branżę filmową. Oszczędności szuka się w każdej dziedzinie naszego życia. Także i kultura ucierpi na kryzysie. Produkcja filmowa nie jest niestety z góry skazana na sukces. Powstają filmy, które się nie zwracają bądź są po prostu nieudane. Zależy to często od szczęścia. Ani reżyser, ani aktorzy nie gwarantują tego, że produkcja będzie udana.
Wraz z moimi kolegami zdajemy sobie sprawę z trudnej sytuacji, jaka czeka branżę filmową, i w jakiś sposób jesteśmy już na to przygotowani. Z pewnością utrzymają się produkcje filmowe, takie jak seriale czy komedie. Telewizja będzie chętniej i częściej oglądana, ponieważ ludzie z braku pieniędzy nie będą nigdzie wychodzić, a czas zaczną spędzać w domu. W Ameryce podczas recesji w latach 30. sytuacja była bardzo podobna. Ludzie najczęściej oglądali właśnie komedie w kinach. Nie było bowiem wtedy szeroko dostępnej telewizji. Teraz to ona święci triumfy.
Ja w tym roku miałem zagrać w trzech filmach, w jednym z nich główną rolę. Zostały one odwołane bądź przesunięte na czas nieokreślony. Podobna historia dotyczyła rozpoczęcia prac nad "Westerplatte", które głównie ze względów finansowych, zostały przełożone.
W przypadku kinematografii marksistowska zasada, że ilość przechodzi w jakość, nie zdaje egzaminu. Miejmy zatem nadzieje, że ta mniejsza ilość filmów zaspokoi chociaż nasze oczekiwania artystyczne.

















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!