Dowbor: Jakim cudem Rokita ma służbowe auto?
Marszałek Komorowski zakazał posłom przejazdów rodzinnych sejmowymi samochodami - jak donosi Jan Rokita. Czy ten przepis graniczy z absurdem? "Jeżeli sejmowy pojazd jest opłacany z pieniędzy publicznych, to wykorzystywanie go do celów prywatnych jest nadużyciem" - mówi DZIENNIKOWI Maciej Dowbor. "Uważam, że polityka stać na auto, a tym bardziej na taksówkę" - dodaje prezenter.
- Pręgowski: Wałęsę powinien zbadać psychiatra
- Janusz Weiss: TVN stać na fundowanie porsche
- Komorowski łamie przepisy i dobre obyczaje
- Dowbor: Potrzebujemy edukacji seksualnej
- Monika Jaruzelska: Współczuję dzieciom Wałęsy
- Rylik: Polityk dający w pysk to żenada
- Anna Mucha: Edukacja seksualna dla każdego
- Rozmus: Łysy Kurski byłby bardziej męski
- Artur Barciś: Tusk zachowuje się wzorowo!
- "Spisek w TVN? Ja nic o tym nie wiem..."
- Gąsowski: Jestem PO-wcem i zagłosuję na PO
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>> Nelly Rokita ma zakaz podwożenia męża
Prawdę mówiąc nie znam zakazu, o którym mówi pan Jan Rokita. Jeżeli jednak takowy istnieje, to zgadzam się z nim. Jeżeli sejmowy pojazd jest opłacany z pieniędzy publicznych - a pewnie jest - to specjalne wykorzystywanie go do celów prywatnych jest jednak nadużyciem. Uważam, że polityka tej rangi stać na auto, a tym bardziej taksówkę, ale jeśli i na to nie - to na pewno ma, za co kupić bilet autobusowy.
Mnie jednak zastanawia co innego: dlaczego pani Nelly jeździ takimi samochodami? O ile wiadomo, poza ministrami nikt z nich nie korzysta. Pan
Kaczyński, jeszcze jako poseł, też jeździł jakimś gratem. Dlatego trochę mnie dziwi taki pojazd w rodzinie państwa Rokitów. To chyba jakaś pomyłka - pani Nelly nie pełni przecież żadnej
funkcji ministerialnej. Poza tym - jeśli samochód przynależy do PiS, to trzeba mieć świadomość, że opłacany jest z pieniędzy podatników. Prawo i Sprawiedliwość jest przecież za tym, aby
finansować partię z budżetu państwa.
Nie za bardzo rozumiem więc, dlaczego takie oburzenie wykazuje pan Rokita? Mam niestety wrażenie, że to jakaś próba wzbudzenia zainteresowania swoją osobą lub podgrzania atmosfery. Z tego
jednak drugiej "Lufthansy" nie będzie. Dlatego myślę, że kapelusz z głowy nie spadnie panu Rokicie, gdy na Dworzec Centralny od czasu do czasu uda się taksówką.
>>> Rokita: Jak pilnować poselskich szczotek
klozetowych























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!