Herbuś: Ujawniać dane chamskich internautów
Synowi ministra Czumy puściły nerwy i żąda ujawnienia danych osobowych jednej z blogerek, która zamieściła w serwisie "Salon24" niepochlebne opinie na temat jego ojca. Czy Internet można ocenzurować? Czy każdy może w anonimowo wyrazić swoją - nawet najbardziej obraźliwą - opinię? Zapytaliśmy o to tancerkę Edytę Herbuś, o której portale piszą codziennie, a doniesienia te komentują setki osób.
- "Jestem ateistką, ale to nie oznacza, że czczę diabła"
- Koterski: Te matury są dla kretynów
- Maciej Stuhr: Lubimy zaglądać komuś do łóżka
- Kaczor: Ukraina nie podoła, Euro w Krakowie
- Marcin Mroczek: A kim jest Leszek Bubel?
- Sojka: Nie zagram już dla Libertas
- Poniedziałek: Dostałem ściągę od nauczyciela
- Daniec: Nie porównujcie mnie do Palikota
- Grabowski: Nagrody w TVP z naszych pieniędzy
- Prokop: Nie kręcą mnie figlujący panowie
- Herbuś: Sama ustalam granice swojej prywatności
- Michał Piróg: Pomogę Bublowi znaleźć psychiatrę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>> Syn ministra o blogerach: Sk...syn, babsztyl
Chciałabym poznać tożsamość osób piszących o mnie i komentujacych te doniesienia na różnego rodzaju portalach. To byłoby właściwe. Osoby, które pozwalają sobie na komentarze pod adresem ludzi popularnych często nie przebierają w słowach. Są to zazwyczaj komentarze uwłaczające, bardzo krzywdzące i po ludzku niesprawiedliwe. Uderzają one w wizerunek znanych osób, a jest on zazwyczaj budowany bardzo mozolnie, latami ciężkiej pracy.
Jeśli ktoś ma coś do powiedzenia na temat kogoś popularnego, to dlaczego kryje się za murem anonimowości? Może gdyby istniał wymóg podpisywania się po komentarzami własnym imieniem i nazwiskiem, to byłyby one bardziej obiektywne i nie krzywdziłbyby nikogo.
Kilka razy interweniowałam w sprawie wpisów na mój temat na portalach internetowych różnej maści, za każdym razem z powodzeniem. Jednak mam wrażenie, że ci ludzie są przygotowani na to, że ktoś znany do nich przyjdzie i będzie się domagał sprostowania. Niestety, tak mało osób znanych się na to zdobywa, że portalom i tak opłaca się to robić.
Mimo że staram się wypracować w sobie ogromny dystans do słów, jakie padają pod moim adresem w Internecie, nie mogę nie zaregować, gdy ktoś
przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Oczywiście nie śledzę na bieżąco wszystkiego, co się na temat Edyty Herbuś pojawia w sieci, ale staram się chronić to, co wypracowałam sobie
ciężką pracą, czyli swoją markę. Nie pozwolę jej zadeptać.
Czytając to, co ludzie wypisują na mój temat, mam czasami wrażenie, że czytam o innej osobie. Ma moją twarz, moje nazwisko, ale to nie ja! Po co ktoś kreuje inną rzeczywistość?
Jeśli zasłużyłam sobie na krytykę, to chylę czoła i jej wysłuchuję. Ale nigdy nie zgodzę się na bezmyślne opluwanie człowieka w imię tego, że obelgi się najlepiej czytają.
Dlatego apeluję! Reagujmy, jeśli poczujemy, że pewna granica została w Internecie przekroczona.
__________________________________________________
ZOBACZ TAKŻE:
>>> Marcin Prokop: Wałęsa nie
chce być cokołowym dziadkiem
>>> Tomasz Jachimek: Wałęsa i
Libertas jak koniuszy i hrabina















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!