Do sieci wypłynęły fragmenty rozmowy oraz zdjęcia. Na jednym z nich Paris robi pranie - pewnie pierwszy raz w życiu. A co Hiltonówna powiedziała dziennikarzowi "Tatler magazine"?
Paris: Tak. Tyle się ostatnio mówi o kryzysie, że postanowiłam działać. Pomagam gospodarce kraju przez robienie dużych zakupów.
Gdyby każdy robił to, co ja, to by nie było kryzysu.
Kocham wszystko, co angielskie! Spodobał mi się ten kraj. Zwiedzałam tylko sklepy, ale to były jedne z najlepszych zakupów w moim życiu. No i faceci mają tam bardzo seksowny akcent.
Tak, mam, ale niebieskiego. Teraz kupiłam różowego, a to już zupełnie inny samochód. No i wymarzyłam sobie różowy napis "PARIS" z kryształów na desce rozdzielczej. Do
niebieskiego Bentley'a różowa deska zupełnie nie pasuje.
Nie popieram wojen. Warto urządzić wystawne przyjęcie dla przedstawicieli państw, które ze sobą walczą. Mogliby spokojnie ze sobą porozmawiać, a przy alkoholu i dobrej zabawie lepiej się
negocjuje. Po takim spotkaniu na pewno zatrzymaliby wojnę.
Czy to w ogóle wymaga jakiegoś komentarza?