W USA nie chcą Dody, wolą Mandarynę
Doda wróciła z podboju Stanów Zjednoczonych. Gdyby odniosła tam sukces, na pewno trąbiłaby o tym na prawo i lewo. Niestety, w USA nie ma wiernych fanów królowej, są natomiast wielbiciele innej blondynki z silikonowym biustem. Która, choć nie umie śpiewać, zgromadził publiczność czterokrotnie większą niż Rabczewska.
- Szyc nie chciał Dody w łóżku
- Doda rozstaje się z menedżerką?
- Doda zmienia się dla loda
- Doda wśród pierogów i pyz
- Samochód Dody będzie nie z tej ziemi
- Szykuje się bitwa dwóch stacji o Dodę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wolne dni majowe Mandaryna postanowiła wykorzystać produktywnie: wyjechała do Chicago, gdzie dała dwa koncerty. Kilkanaście dni wcześniej odbył się tam koncert Dody.
"Super Express" wpadł na pomysł porównania obydwu "wydarzeń kulturalnych". I co wyszło?
Obie panie podczas występu kilkakrotnie zmieniały kreacje. Obie miały także małe odzieżowe awarie: Mandarynie pękły spodnie, a Doda utknęła w zbyt ciasnej skórzanej sukience.
Martę Wiśniewską przyjechało obejrzeć 2000 osób, podczas gdy posłuchać Dody chciało ... 500! Trzeba tu oddać sprawiedliwość Rabczewskiej - jej koncert był płatny, a Mandaryna śpiewała za darmo, jednak to chyba tylko pozorne wytłumaczenie. W końcu Doda to nie Madonna, bilet na jej koncert nie kosztuje fortuny.
ZOBACZ TAKŻE:















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!