Świńska grypa szaleje tylko w Polsce
Wyjazd do Meksyku czy nawet do USA wiąże się teraz ze sporym ryzykiem zachorowania na świńską grypę. Wielu naszych rodaków wróciło ostatnio z tamtych rejonów. Jak się czują i czy zaobserowali podwyższoną nerwowość służb, widoczną na przykład na lotniskach czy w miejscach publicznych? DZIENNIK zapytał o to Maję Sablewską, menedżerkę Dody. Artystka ostatnio koncertowała w USA.
- Maleńczuk: PiS powinno dać mi medal
- Artur Barciś: Mój syn by tego nie zrobił
- Kaczyński: Zimerman to nie polityk
- Tak zarabia się na świńskiej grypie w sieci
- Polacy wykupują maski, bo boją się grypy
- Kondrat: Prezydent nie kupiłby u mnie wina
- Skiba: Na trzeźwo rzęchami latać się nie da
- Kukiz: Palikot publicznie pije, ja będę palił
- Gwiazdy świętują urodziny premiera
- Panasewicz: Nie pijam z plastiku
- Majchrzak: Nie kładłbym głowy pod piłę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>> Pierwsi Polacy chorzy na świńską grypę
Maja Sablewska, menedżerka Dody, była wyraźnie zdziwiona pytaniem o atmosferę panującą w Stanach Zjednoczonych. "Panika jak zwykle jest nakręcona w Polsce. Ciężko jest mi się do tego wszystkiego odnieść, bo zaledwie kilka godzin temu wróciłam do kraju. O epidemii dowiedziałyśmy się dopiero lądując w Polsce. W Stanach nie spotkałyśmy się z jakimikolwiek jej objawami. Zresztą mam na głowie tyle spraw, że nie chce mi się rozmawiać na tematy głupie".
Głupi temat? Jak na osobę, która wróciła z terenu zagrożonego epidemiologicznie, to godna pozazdroszczenia beztroska.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!