Wyłudziła fortunę za "zmarłego" męża
Koreanka, która wmówiła władzom, że jej mąż zginął na morzu, wyłudziła od firmy ubezpieczeniowej 1,1 mld wonów (ok 2,75 mln zł). Po trzech latach policja znalazła jednak "nieboszczyka" całego i zdrowego. Leżące na południowym wschodzie półwyspu Koreańskiego miasto Tongyeong jest znane z rosnącej liczby tego typu wyłudzeń.
- Pudel zeżarł dowód oskarżenia
- Jak pomysłowo Włosi wyłudzają renty?
- Staruszek oszukał Amerykanina
- Sprzedała dzieci, by mieć na odsysanie tłuszczu
- Kupili owce zamiast pudli
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 8°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wszystko zaczęło się w marcu 2006 roku, kiedy to kobieta zgłosiła policji, że jej mąż wypadł z łodki podczas wyprawy na ryby. Mężczyzna faktycznie znalazł się za burtą, jednak zdołał dopłynąć do innej łodzi i uczepiwszy się do jej burty bezpiecznie dotarł do brzegu. Później zamieszkał w innej części kraju.
W tym czasie żona urządziła zaginionemu pogrzeb i podjęła pieniądze z polisy ubezpieczeniowej. Niestety sprawa wydała się, gdy mąż po paru głębszych zaczął się zwierzać nowo poznanym kumplom ze swego sekretu.
Według koreanskiej gazety „Seoul Shinmun” cały przekręt można określić jako przestępstwo wysoce dochodowe przy dość małym ryzyku. Oczywiście pod warunkiem że wszyscy zainteresowani będą potrafili dotrzymać tajemnicy. Tego rodzaju przestępstwa nie są w Korei Południowej nowym zjawiskiem. Od 1997 roku, kiedy państwo to przeżywało kryzys gospodarczy, ponad 41 tysięcy osób próbowało w różny sposób wyłudzić pieniądze od ubezpieczyciela.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!