Kammel parkuje, gdzie popadnie
Urok Tomasza Kammela jest naprawdę zniewalający, ale nie na wszystkich działa - ironizuje "Fakt". Prezenter boleśnie się o tym przekonał w konfrontacji ze strażnikami miejskimi. Choć dwoił się i troił, będzie musiał zapłacić mandat.
- Kammel dostaje 60 tysięcy za nic
- Zobacz mały sprzęt Kammela
- Kammel będzie miał swój program
- Kammel już nie będzie grzecznym chłopcem
- Coraz więcej Kammela
- Kammel robi parapetówkę
- Pucybut obsługuje Kammela
- Kammel w grudniu zgarnie ćwierć miliona
- Narzeczona straciła pracę przez Kammela?
- Dziewczyna Kammela na bezrobociu
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kammel czaruje nas od lat. I choć dzięki swym niewątpliwym atutom udało mu się zdobyć serce Kasi Niezgody oraz tysięcy fanek, w starciu ze strażnikami miejskimi był bez szans. Przypadkowym świadkiem upadku żywej legendy czaru był reporter "Faktu".
Kilka dni temu Kammel wybrał się na przejażdżkę swoim porsche. Zapomniał jednak, że nie wolno parkować auta, gdzie popadnie. I to właśnie zwróciło uwagę stróżów prawa. Dziennikarz "Faktu" spotkał prezentera w momencie, gdy ten tłumaczył się z roztargnienia.
Według bulwarówki, Kammel głębokim spojrzeniem i hollywoodzkim uśmiechem starał się odwieść strażników od wlepienia mu mandatu. Gdy to nie pomogło, prezenter, mocno gestykulując, przeszedł do argumentów słownych. Może z jednym strażnikiem poszłoby mu łatwiej, ale z trzema był bez szans. Dostał mandat.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!