Mów do mnie czule, mów do mnie jeszcze...
Nie od dziś wiadomo, że pańskie oko konia tuczy. O krok dalej w odkrywaniu zwierzęcej natury poszli naukowcy z Newcastle University. Dowiedli bowiem, że krowy, którym właściciele nadali imiona i traktują bardziej "indywidualnie" dają więcej mleka niż ich anonimowe koleżanki - rocznie nawet o 284 litrów białego płynu.
- Co piąty nastolatek rozbiera się w sieci
- Francuzi używają największych prezerwatyw
- Młodzi mężczyźni szturmują internetowe swatki
- Jaki wynalazek irytuje najbardziej?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Badacze porównywali farmy, na których każda krowa miała swoje imię, z hodowlami, gdzie zwierzęta traktowano jako stado. Okazało się, że podobnie jak ludzie, mućki, którym poświęca się więcej czasu i uwagi "twarzą w pysk" - czują się szczęśliwsze i bardziej zrelaksowane, dzięki czemu są bardziej wydajne.
Wyniki badania brytyskich uczonych nie są jednak zaskoczeniem, zwłaszcza dla rolników. Niektórzy z nich otwarcie przyznają, że łaciate są dla nich nie tyle żywym inwentarzem, co raczej członkami rodziny. Aż 60 proc. farmerów biorących udział w badaniu przyznało, że zna wszystkie krowy ze swojego stada, a 48 proc. zgodziło się ze stwierdzeniem, iż pozytywny kontakt z człowiekiem prowadzi do wykształcenia u zwierząt "dobrego temperamentu mlecznego". Ciekawe, czy polscy rolnicy traktują swoje mućki z równie wielkim sentymentem?














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!