Dziennik Gazeta Prawana logo

Zabawna wpadka Maćka Stuhra

15 stycznia 2009, 09:59
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Maciej Stuhr ma niewyparzony język i czasami zdarzają mu się wpadki, za które później musi się gęsto tłumaczyć. Gdy niedawno palnął nieprzemyślaną uwagę do mężczyzny remontującego kuchnię, obaj panowie miny mieli nietęgie. Przeczytaj, co przytrafiło się aktorowi.

"Zamówiłem do kuchni kamienny blat" - opowiada "Super Expressowi" Stuhr w jednym z wywiadów. "Przywieźli go, był piękny, ale na samym środku spostrzegłem brzydką skazę" - dodaje.

Aktor wezwał kamieniarza i powiedział mu: "Proszę spojrzeć, to wygląda, jakby kot nasrał". Na co fachowiec odpowiedział: "Ja mam na nazwisko Kot".

"Jezus Maria, chciałem się pod ziemię zapaść, dzwoniłem trzy razy, by go przeprosić" - wspomina Maciek Stuhr. Bulwarówka zauważa, że teraz aktor dwa razy się zastanowi, zanim coś powie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj