Zabawna wpadka Maćka Stuhra
Maciej Stuhr ma niewyparzony język i czasami zdarzają mu się wpadki, za które później musi się gęsto tłumaczyć. Gdy niedawno palnął nieprzemyślaną uwagę do mężczyzny remontującego kuchnię, obaj panowie miny mieli nietęgie. Przeczytaj, co przytrafiło się aktorowi.
- Rodzinny korowód Jerzego Stuhra
- "Lejdis" filmem sezonu, "Seksmisja" komedią stulecia
- Maciej Stuhr następcą Cybulskiego
- Maciej Stuhr oddał szpik choremu dziecku
- Holland i Stuhr bronią filmu o Westerplatte
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Zamówiłem do kuchni kamienny blat" - opowiada "Super Expressowi" Stuhr w jednym z wywiadów. "Przywieźli go, był piękny, ale na samym środku spostrzegłem brzydką skazę" - dodaje.
Aktor wezwał kamieniarza i powiedział mu: "Proszę spojrzeć, to wygląda, jakby kot nasrał". Na co fachowiec odpowiedział: "Ja mam na nazwisko Kot".
"Jezus Maria, chciałem się pod ziemię zapaść, dzwoniłem trzy razy, by go przeprosić" - wspomina Maciek Stuhr. Bulwarówka zauważa, że teraz aktor dwa razy się zastanowi, zanim coś powie.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!