Maciej Stuhr ma niewyparzony język i czasami zdarzają mu się wpadki, za które później musi się gęsto tłumaczyć. Gdy niedawno palnął nieprzemyślaną uwagę do mężczyzny remontującego kuchnię, obaj panowie miny mieli nietęgie. Przeczytaj, co przytrafiło się aktorowi.
"Zamówiłem do kuchni kamienny blat" - opowiada "Super Expressowi" Stuhr w jednym z wywiadów. "Przywieźli go, był piękny, ale na samym środku spostrzegłem brzydką skazę" - dodaje.
Aktor wezwał kamieniarza i powiedział mu: "Proszę spojrzeć, to wygląda, jakby kot nasrał". Na co fachowiec odpowiedział: "Ja mam na nazwisko Kot".
"Jezus Maria, chciałem się pod ziemię zapaść, dzwoniłem trzy razy, by go przeprosić" - wspomina Maciek Stuhr. Bulwarówka zauważa, że teraz aktor dwa razy się zastanowi, zanim coś powie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|