Turyści do Paryża, bagaże na front
Walizka z świątecznymi prezentami, która wraz z właścicielami miała dotrzeć do Paryża, poleciała do Afganistanu. Gdy odesłano ją z powrotem do Wielkiej Brytanii, policja myślała, że to bomba i wszczęła alarm.
- Z taką walizką na pewno cię zatrzymają
- W Rosji koty latają drożej niż ludzie
- Kiepski ma limuzynę na sznurek
- Wzięli znanego skrzypka za przemytnika
- Jak schować prezenty przed dziećmi
- Wyrzucili ją z samolotu, bo... nie odłożyła torebki
- Potraktowała wnuczka jak... walizkę
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Państwo Bennet z Southhampton w Wielkiej Brytanii z dwójką dzieci i dwiema walizkami wybrali się do Paryża, ale na miejsce dotarł z nimi tylko jeden z ich bagaży - czytamy w dzienniku
"Guardian". O tym co się z nią stało, Brytyjczycy dowiedzieli się już po świętach.
Do zamieszania z walizką doszło z powodu niewłaściwej etykiety z kodem lotniczym. Z niewiadomych względów oklejono ją skrótem "FAH", oznaczającym miasto Farah w zachodniej
części Afganistanu
Po powrocie z Paryża, państwo Bennet dowiedzieli się, że druga walizka została wysłana do Afganistanu, a jej powrót do Wielkiej Brytanii wywołał alarm ze względu na kraj nadania.
Pani Bennet powiedziała, że w walizce była nawet notatka brytyjskiej policji informująca, że walizka została przeszukana ze względów bezpieczeństwa.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!