Miller parkuje wóz, jakby był "świętą krową"
Podjechał swą limuzyną pod sklep, rozejrzał się, gdzie zaparkować i gdy nic nie znalazł zostawił auto na drodze. I to na zatłoczonej obwodnicy placy Trzech Krzyży w Warszawie. To nic, że audi A6 to "krowa", która zajęła pół ulicy. To nic, że kierowcy musieli zwalniać, blokować ruch na innych pasach, denerwować si i trąbić. Leszek Miller musiał przecież zrobić zakupy.
- "Miller, dinozaurze, wracaj do nas"
- Kwaśniewska wyleci z TVN Style?
- Leszek Miller prawie jak Chuck Norris
- Oleksy spędza polityczną emeryturę na bankietach
- Najmocniejsze głowy w SLD
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Były premier przyzwyczaił się do przywilejów jakie daje władza. Ale zapomniał chyba, że nie stoi już w rzędzie pierwszych garniturów w Polsce. Nawet nie dostał się do parlamentu,
startując z list Samoobrony.
"Fakt", który zrobił mu zdjęcia, oburza się, że Miller zapomniał o dobrych obyczajach na drodze, a pamięta tylko o swoim własnym interesie. Zaparkował w sposób
skandaliczny, bo miał kaprys i chciał kupić jakiś drobiazg dla żony. Choć przyczynił się do zakorkowania miasta, nic sobie z tego nie robił. Spacerkiem udał się do butiku i powoli
wybierał prezent. Ostatecznie kupił małą kurteczkę.
Bulwarówka przypomina, że za podobne wykroczenie kierowca płacił 150 złotych.


























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!