Villas przerażona plotkami na swój temat
Komu zależy na tym, by uprzykrzyć życie jednej z legend polskiej estrady? Violetta Villas omal nie dostała zawału, gdy do jej drzwi zapukali policjanci, by sprawdzić, czy... żyje. Okazuje się, że powodem ich zainteresowania nie były plotki mieszkańców gminy, w której mieszka, ale informacja od wójta gminy Bolesława Kędzierewicza - dowiedział się "Fakt".
- Wójt robi wariatkę z Villas
- Syn Villas: Moją mamę zniszczyła sława
- Wiśniewski chce nagrać płytę Violetty Villas
- Górniak zaśpiewa w duecie z Villas?
- Villas: Rubik ma przewrócone w główce
- Violetta Villas bliska omdlenia
- Cygan i Rynkowski napiszą utwór dla Villas
- Violetta Villas pogrąża się w biedzie i chorobie
- Policja i pogotowie u Violetty Villas
- Violetta Villas jest bankrutem
- Violetta Villas błyszczy na nowo
- Wiśniewski podarował Villas rodzinne ciepło
- Czy menadżer i adwokat Violetty Villas chcą ją zabić?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W poniedziałek do drzwi Villas zapukała policja. Funkcjonariusze chcieli sprawdzić, czy artystka żyje. Wszystkiemu winne były krążące wśród miejscowych plotki. Policja musiała zareagować i upewnić się, że gwiazda jest cała i zdrowa. Jak dowiedział się "Fakt", informacje o jej śmierci na komisariat w Kudowie Zdroju dotarły z Lewina, od wójta gminy Bolesława Kędzierewicza.
"Tak, w poniedziałek zwróciłem się z prośbą o pomoc do komendanta policji w Kudowie Zdroju. Obawiałem się, że coś złego mogło się stać pani Violetcie" - przyznaje w rozmowie z "Faktem" Kędzierewicz.
>>>Teraz uśmiercił, a wcześniej robił z niej wariatkę
Gdy wielka diwa zobaczyła pod swoim domem policję i usłyszała, że funkcjonariusze donoszą o jej rzekomej śmierci, mało nie dostała zawału. Czy wójt nie mógł sam sprawdzić plotek, zamiast nasyłać na panią Villas policję? - pyta "Fakt".
By rozwiać wszelkie wątpliwości, Violetta Villas we wtorek rano stawiła się na komendzie. Chciała udowodnić, że nic jej nie jest. Jak podkreśla bulwarówka, bardzo ciężko przeżyła to, że musiała udowadniać policjantom, że nic jej nie jest...
"Nie wiem, skąd to się bierze. Tyle złości i nienawiści w ludziach... To się nie mieści w głowie" - powiedziała "Faktowi" piosenkarka. "Czuję się dobrze, byłam na komisariacie, komendant mnie uspokajał..." - dodaje.
Wójt nie czuje się winny całemu zamieszaniu. "Zawiadamiając policję, podkreślałem jednak, że bazuję na plotkach" - wyjaśnia. "Nie kierowała mną chęć dokuczenia pani Villas, lecz troska o jej zdrowie i wręcz obowiązek udzielenia jej pomocy" - tłumaczy gazecie.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!