Prezydent bawił się na imieninach u Miśka
Krawat, spinki do mankietów, książki i rymowane toasty - takie prezenty dostał na imieniny Michał Kamiński, prawa ręka prezydenta. Goście - wśród których nie mogło zabraknąć Lecha Kaczyńskiego - może nie popisali się pomysłowością, ale z przyjęcia są zadowoleni.
- Wybraliśmy najseksowniejszych polityków
- Dlaczego minister Kamiński pije w niedzielę?
- Minister Kamiński na niedzielnych zakupach
- Posłowie bajki nam opowiadają
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To była uroczystość w prawdziwie rodzinnej atmosferze. Spokojna, bez żadnych ekscesów" - opowiada "Faktowi" z uśmiechem Kinga, asystentka Michała Kamińskiego.
Przyjęcie zaczęło się około godziny dziewiętnastej. Goście zebrali się w eleganckiej, ale skromnej restauracji Vinoteka w centrum Warszawy. Co ciekawe, prezydencki minister nie urządził wystawnego balu, ale bardziej kameralną imprezę. Nie mogło na niej oczywiście zabraknąć samego prezydenta - zauważa bulwarówka
Jak dowiedział się "Fakt", były rymowane toasty na cześć solenizanta, które wznoszono wyśmienitym czerwonym winem. Nie od dziś wiadomo, że koneserem tego trunku jest sam Lech Kaczyński - komentuje bulwarówka. Podczas przyjęcia nie zapomniano o bezpieczeństwie głowy państwa. Prezydenta na krok nie odstępowali funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu.
Goście nie zabawili do białego rana. Opuścili restaurację parę minut po północy - pisze "Fakt".















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!