Nocna schadzka Kammela
Tomasz Kammel to niezwykle zajęty mężczyzna - ekscytuje się "Fakt". Przez cały dzień pędzi gdzieś w pośpiechu swoim porsche. Dopiero gdy zajdzie słońce, prezenter wreszcie znajduje czas dla siebie i bliskich. Dotychczas wolne chwile spędzał w towarzystwie uroczej narzeczonej, ale wtorkowy wieczór poświęcił komuś innemu.
- Pucybut obsługuje Kammela
- Kammel: Kocham porsche, nie jestem gejem
- Kammel jeździ porsche po hamburgery
- Kammel będzie miał swój program
- Gwiazda telewizji nie wstydzi się swego ciała
- Kammel dostaje 60 tysięcy za nic
- Kammel już nie będzie grzecznym chłopcem
- Kammel w grudniu zgarnie ćwierć miliona
- Tomasz Kammel całuje na przystanku
- Zobacz, z kim Kammel kręci na parkiecie
- Kammel uwięziony w porsche
- Dziewczyna Kammela na bezrobociu
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Reporter "Faktu" natknął się na Kammela tuż przed północą. Prezenter siedział w jednej z warszawskich kawiarni w towarzystwie pewnej damy. Na pierwszy rzut oka z postury do złudzenia przypominała Kasię Niezgodę, partnerkę Tomka - zauważa bulwarówka. Jednak gdy przyjrzało się jej bliżej, można było dostrzec pewne różnice. Kasia jest bowiem elegancką damą, tymczasem towarzyszce Kammela przydałoby się kilka wizyt u wielu specjalistów od wizerunku - złośliwie zauważa "Fakt". Jednak najwyraźniej dziennikarz nie ocenia ludzi tak powierzchownie.
Kobieta wyraźnie czuła się w towarzystwie Kammela swobodnie i widać było, że spotkanie sprawia jej ogromną przyjemność. To ona zabawiała prezentera. Mówiła i mówiła, a Tomek odpowiadał jej przyjaznymi spojrzeniami, uroczo się przy tym uśmiechając - ekscytuje się "Fakt". Jedynie co jakiś czas odwracał wzrok od towarzyszki i spoglądał na położone przed nimi papiery.
Obydwoje byli całkowicie pochłonięci sobą - relacjonuje bulwarówka. Nie dość, że przez całe spotkane wystarczyła im tylko jedna kawa, to nawet nie zauważyli, że kawiarnia w pewnej chwili zupełnie opustoszała. Normalnie lokal jest zamykany o 23, ale pracownicy bali się wyprosić tak znakomitych gości. Czekali, aż sami się zorientują, że już pora opuścić kawiarnię.
Wreszcie Kammel wypił ostatni łyk kawy, wziął do ręki papiery i wyszedł ze swoją przyjaciółką. Żadne z nich nie spieszyło się do domu. Zdecydowali się zatem na spacerek ulicami Warszawy i dopiero wtedy czule się pożegnali.






















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!