Prezydentowa wyprawia urodziny w biurze
Mnóstwo kwiatów, życzeń i… truskawek. Tak zaczął się dla Jolanty Kwaśniewskiej miniony wtorek, dzień jej 53. urodzin - donosi "Fakt". Wyrazy sympatii od polityków lewicy pani Jola zbierała już od rana. Podpadł tylko nowy lider SLD Grzegorz Napieralski, który o urodzinach byłej pani prezydentowej dowiedział się od… reportera "Faktu".
- Po co Kwaśniewskiej kije?
- Kwaśniewscy lansują się w tabloidzie
- Jaruzelska: Wychowam syna na Michnika
- Kaczyńska lepsza niż Kwaśniewska
- Kwaśniewska: Zaciągnęłam męża do lekarza
- Dlaczego Kwaśniewska mówi nieskładnie
- Kwaśniewskiej nie wyszło w TVN, spróbuje w radiu
- Kwaśniewska na prezydenta
- Jaka matka, taka córka?
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Napieralski bardzo wyróżniał się wśród ludzi, którzy tego dnia odwiedzali biuro pani Kwaśniewskiej przy ul. Przyjaciół w Warszawie. Nie przyniósł ze sobą bowiem ani kwiatów, ani prezentu - zauważa bulwarówka.
"No nie, panie przewodniczący, na urodziny z pustymi rękami?" - zagadnął go reporter "Faktu".
"Jakie urodziny?" - zapytał zaskoczony Napieralski. "Przyszedłem porozmawiać z Aleksandrem Kwaśniewskim" - dodał. Dopiero po chwil przypomniał sobie, jaki to dzień. I zapowiedział, że życzenia na pewno solenizantce złoży.
"Fakt" zauważa, że nawet gdyby nasz dziennikarz nie przypomniał mu o urodzinach, przewodniczący szybko by wyczuł świąteczną atmosferę w budynku. Wszędzie było pełno kwiatów i gości, a Jolanta Kwaśniewska wyglądała olśniewająco w eleganckiej czarnej kreacji.
O urodzinach żony nie zapomniał na pewno Aleksander Kwaśniewski - zauważa bulwarówka. Pod budynkiem, w którym mieszczą się biura małżonków, pojawił się krótko przed godz. 11. Zaraz po nim pod budynek zaczęli zjeżdżać się kurierzy z kolejnymi koszami kwiatów i nowi goście - relacjonuje "Fakt". Z życzeniami spieszyli zarówno szarzy, zwykli działacze lewicy, jaki i jej liderzy, np. Jolanta Szymanek-Deresz.
Ogromne bukiety znosili także pracownicy biura. Jeden z nich przyniósł także reklamówkę pełną truskawek. Czyżby w środku już czekał szampan - zastanawiał się "Fakt"? Truskawki z bąbelkami to wszak przysmak rodem z wielkich salonów. A pani Jolanta jest wielką znawczynią światowych trendów w organizacji przyjęć - o czym wspominała wielokrotnie.

























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!