Posłanka lewicy przyłapana na czułościach
Kolacja w eleganckiej restauracji, półmrok rozświetlony płomieniami świec, a w tle akompaniament skrzypka. To podobno ideał romantycznej randki - twierdzi "Fakt". Ale nie dla nowoczesnych kobiet, takich jak Anita Błochowiak. Dla posłanki SLD liczy się przede wszystkim meżczyzna u boku. Miejsce jest mniej ważne - może być nawet samochód.
- "Miller, dinozaurze, wracaj do nas"
- Anita Błochowiak jeździ jak pirat
- Anita Błochowiak szaleje nowym autem
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
O posłance Błochowiak można powiedzieć, że ma wszystko. Dobrze płatną pracę przy ul. Wiejskiej w Warszawie, sławę, którą przyniosła jej sejmowa komisja śledcza, a oprócz tego wdzięk, urodę, no i oczywiście luksusowy samochód - zachwyca się "Fakt". Do tej pory w życiu Anity Błochowiak czegoś jednak brakowało. A właściwie kogoś. Brakowało silnego mężczyzny u boku.
Sytuacja się jednak zmieniła. "Fakt" podpatrzył Błochowiak podczas namiętnej randki z tajemniczym przystojniakiem. Para późną porą wybrała się na miasto. Niestety, knajpka z sushi była zamknięta, więc zakochani wybrali inny lokal przy ul. Żurawiej. Tam nie zabawili jednak długo, bo... postanowili przenieść się do samochodu - relacjonuje bulwarówka.
Para, oddzielona szybami od przechodniów, zapomniała o całym świecie. W końcu okazało się,że nawet przestronna terenówka jest jednak niezbyt wygodna dla dwójki dorosłych ludzi. Posłanka i jej tajemniczy amant przenieśli się więc do jej mieszkania - pisze "Fakt".
W tym samym czasie w siedzibie SLD trwała feta na cześć nowego przewodniczącego. Co tam jednak partyjny kongres. Miłość jest najważniejsza - twierdzi "Fakt".
























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!