To dziecko ma ponad miliard złotych
Taka mała, a taka bogata! Rozkoszna Dannielynn jest dzieckiem nieżyjącej od roku słynnej seksbomby i gwiazdy "Playboya" Ann Nicole Smith i fotografa Larry Birkheada. Amerykański sąd właśnie uznał dziewczynkę za jedyną spadkobierczynię jej matki. A chodzi o sumę 470 milionów dolarów - pisze "Fakt".
- Bogacze wariują najczęściej
- Dostał miliard euro. Bo był tego wart
- Z nieba popłynie deszcz... pieniędzy
- Sprzedała zdjęcia swojego zmarłego syna
- Gwiazdę "Playboya" mogły zabić narkotyki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nim jednak Dannielynn osiągnie pełnoletniość, wielkim majątkiem zarządzać będzie jej ojciec. Ciekawe, ile z niego wyda na siebie?
Anna Nicole już w 2001 roku, na pięć lat przed urodzeniem córki, sporządziła testament. Zgodnie z nim, cały majątek miał dziedziczyć syn Ann, Daniel. Ale modelka zastrzegła, że gdyby urodziła kolejne dzieci, wówczas majątek miałby być podzielony między nie w równych częściach. Jednak trzy dni po narodzinach Dannielynn jej brat Daniel zmarł w pokoju szpitalnym, gdy przyszedł odwiedzić matkę i siostrzyczkę. Przyczyną zgonu było przedawkowanie leków, w tym środka stosowanego u osób uzależnionych od heroiny - pisze bulwarówka.
Po śmierci Ann między jej dwoma kochankami Larrym i adwokatem Howardem Sternem wybuchł spór o ojcostwo Dannielynn. Testy DNA wskazały na Larry’ego, ale obaj panowie są teraz przyjaciółmi. A na dodatek, zgodnie z ostatnią decyzją sądu, będą wspólnie zarządzać milionami Dannielynn. Na razie muszą jednak o nie walczyć w sądzie z rodziną byłego męża Ann, miliardera Howarda Marshalla. Bogacz miał 89 lat, a ona 26, gdy wzięli ślub. Trzynaście miesięcy potem miliarder zmarł. Ann wywalczyła sądownie część jego majątku - owe 470 mln dolarów - ale sąd wyższej instancji podważył ten wyrok. Teraz o miliony dla siebie i małej Dannielynn zabiegają byli kochankowie jej matki. Są pewni, że ta forsa dostanie się w ich ręce - twierdzi "Fakt".














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!