Janusz Gajos nie jest zmanierowaną gwiazdą - szumnie ogłasza "Fakt". Czym wielki aktor zasłużył sobie na komplementy bulwarówki? Tym, że nie zgrywa wielkiego VIP-a, nie chowa się przed ludźmi i nie wysyła do sklepu gosposi. Gazeta podpatrzyła aktora, jak spaceruje centrum handlowym i... pstryka zdjęcia.
Bulwarówka pisze, że przechodnie zwracali uwagę na gwiazdę kina, ale Gajos nic sobie z tego nie robił. Ludzie myśleli, że w galerii handlowej jest po prostu
kręcony jakiś film.
Tymczasem Gajos był w kinie najzupełniej prywatnie i po prostu oddawał się swojej pasji, którą jest robienie zdjęć. A jego fani mogli tylko się cieszyć, że na wyciągnięcie ręki mają aktora, którego nie często można zobaczyć poza ekranem. Bo wywiadów i występów w telewizji Gajos unika jak diabeł święconej wody - pisze "Fakt".
Tymczasem Gajos był w kinie najzupełniej prywatnie i po prostu oddawał się swojej pasji, którą jest robienie zdjęć. A jego fani mogli tylko się cieszyć, że na wyciągnięcie ręki mają aktora, którego nie często można zobaczyć poza ekranem. Bo wywiadów i występów w telewizji Gajos unika jak diabeł święconej wody - pisze "Fakt".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|