Choć spotkanie z Dodą kosztowało go 200 złotych, pan Mirek jest szczęśliwy. Rolnik z podwarszawskiej wsi, wciąż wspomina stłuczkę samochodową, dzięki której poznał polską seksbombę. A w swojej wsi stał się niemal celebrytą.
"Doda to jest kobieta wspaniała w każdym calu" – mówi pan Mirosław. Po publikacji zdjęć z wypadku przez "Fakt" skromny rolnik z Długowoli stał się bohaterem całej wsi. A jego soczyste jabłka, które podarował Dodzie, zyskały na popularności.
"No, jestem popularny. To jest teraz taka wsiowa sensacja" – mówi z dumą rolnik. "Ludzie przychodzą, uśmiechają się, pytają o Dodę" – potwierdza onieśmielona zainteresowaniem mediów żona pana Mirka.
Ale po pełnym wrażeń piątku, pana Mirka dopadła twarda rzeczywistość. Jego pole zostało podtopione i zamiast śnić o Dodzie, musiał ratować dobytek. "Trochę nas podtopiło, muszę wracać do pracy" – rzuca na koniec pan Mirosław.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|