Wyrok za nazwanie Dody "blacharą"
"Balchara", "żywy baner", "blond billboard" i osoba, która "rży jak ogier" - takimi słowami nie wolno określać Dody. Piosenkarka wygrała proces z liderem zespołu Grupa Operacyjna, który tak nazwał ją w piosence. Muzyk musi opublikować przeprosiny w Internecie.
- Doda kończy 26 lat. Oto cała jej kariera
- Doda poczuła wiosnę
- Doda i Nergal kupują wspólne mieszkanie
- Kto podgrzewa aferę z Dodą? Jej mama!
- Doda chce zagrać w serialu
- Doda: Ślub jeszcze w tym roku. Koniecznie
- Raper przeprosi Dodę i zbankrutuje
- TVN donosi do sądu na "Nasz Dziennik"
- Dodzie wyrosły uszy elfa
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rabczewska poczuła się obrażona tekstem piosenki "Podobne przypadki", w której nazywana jest "blacharą", "żywym banerem", "blond billboardem" i osobą, która "rży jak ogier". Uraził ją też wpis na stronie internetowej zielonogórskiego zespołu dotyczący rozwodu artystki.
Zgodnie z decyzją sądu, lider Grupy Operacyjnej będzie musiał zamieścić przeprosiny w portalu Onet.pl i na stronie internetowej zespołu. Będzie też musiał usunąć ze swojej strony link do piosenki obrażającej Dodę. Sąd uznał jednak, że nie ma podstaw do zasądzenia zadośćuczynienia - Doda domagała się 20 tysięcy złotych.
Sąd Apelacyjny uznał, że doszło do naruszenia dóbr osobistych Rabczewskiej, a określenia zawarte w piosence były wyjątkowo obraźliwe. Jak stwierdził, to że Rabczewska jest osobą publicznie znaną, nie znaczy, że jest pozbawiona ochrony godności.
Sąd rozpatrywał apelację Doroty Rabczewskiej od decyzji sądu w Zielonej Górze. W listopadzie ub. roku oddalił on pozew artystki w sprawie przeciwko Sibilskiemu.
Zielonogórski sąd okręgowy uznał, że osoba publiczna, jaką jest Dorota Rabczewska, musi się liczyć z tym, że będzie obserwowana i oceniana przez innych, zaś jej sfera prywatności jest mniejsza niż osób, które nie są publicznie znane. Według sądu, treści publikowane przez pozwanego były treściami satyrycznymi.
Jak podkreślał pełnomocnik Doroty Rabczewskiej, nigdzie w prawie nie jest napisane, że osoba publiczna, czy będąca przedmiotem publicznego zainteresowania jest pozbawiona ochrony jej dóbr osobistych.
Według pełnomocnika pozwanego, artystka z wyzywającego zachowania uczyniła swój styl życia, zaś lider Grupy Operacyjnej nie przekroczył granic pastiszu.
Pozew Dody, która zarzuciła liderowi zespołu, że poświęcona jej piosenka przyczynia się do utraty jej czci i dobrego imienia, trafił do sądu we wrześniu 2007 roku.























































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!