"W górach na kierowców czyha wiele niebezpieczeństw"
Decydując się na zimowy wyjazd własnym samochodem, dobrze jest zatroszczyć się nie tylko o ekwipunek narciarski, ale także o odpowiednie doposażenie samochodu. "Opony, łańcuchy, płyn do spryskiwaczy - to oczywista oczywistość, ale na kierowców czyha w górach dużo więcej niebezpieczeństw" - powiedział Dziennikowi.pl Włodzimierz Zientarski.
- Zientarski: Źle szukamy przyczyn wypadków
- "Zabieranie prawa jazdy na zawsze to zły pomysł"
- "Prędzej zburzymy autostrady niż je zbudujemy"
- Zientarski: To wykonawcy partaczą drogi
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Nie płać mandatów! Nie daj się policji
Wyjeżdżając w góry, na pewno trzeba mieć zimowe opony i profilaktycznie łańcuchy, zima bywa bowiem nieobliczalna. Warto także zainwestować w porządny płyn do spryskiwaczy. Ale to wszystko jest oczywiste, chciałbym natomiast zwrócić uwagę na coś, o czym kierowcy zazwyczaj zapominają.
Wielu ludzi bardzo źle reaguje na zmianę ciśnienia, a ta w górach jest przecież nieunikniona. Często w trasie nagle stajemy się senni, wolniejsi, a nawet dostajemy dreszczy - tak właśnie reaguje organizm. Mnóstwo wypadków spowodowanych jest właśnie tą chwilową słabością naszego ciała.
Sam doświadczam takich reakcji, ilekroć jadę na narty, i to nawet w górach tak niskich jak w Białce Tatrzańskiej. Dlatego po dotarciu do celu polecam kilka dni aklimatyzacji i abstynencji od kierownicy.













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!