Okrasa: Zioła to najlepsze afrodyzjaki
Jesteśmy tym, co jemy - choć to prawda stara jak świat, wielu zdaje się o tym na co dzień zapominać. Pożywienie to najprostszy sposóbna poprawienie sobie humoru, dodania urody i rozbudzenia zmysłów. "W większości kultur niektórym składnikom posiłków przypisuje się afrodyzjakalne właściwości" - powiedział Dziennikowi.pl Karol Okrasa.
- Okrasa: Nie będę pokazywał samych warzyw
- Okrasa: Czy Włosi zakażą używania nazwy "pizza"?
- Pawlikowska: Sami dbajmy o naszą planetę
- Kawka: Zrezygnujmy z supermarketów
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>Nie masz ochoty na seks? Zjedz seler
Mam nadzieję, że afrodyzjakalne działanie jedzenia to prawda. Inaczej w gruzach ległyby wyniki wszystkich potwierdzających ten fakt badań. Rzeczywiście takie właściwości przypisuje się niektórym składnikom pożywienia w wielu wierzeniach kulturowych.
Za najbardziej pobudzające uważa się zioła. Rozmaryn, mięta, melisa i estragon to naprawdę silne afrodyzjaki. Podobnie postrzega się w wielu miejscach na świecie owoce morza. Od skorupiaków po mięczaki, i to niezależnie od sposobu przetworzenia.
Istnieją także produkty, które mogą oddziaływać na nas wręcz odwrotnie. Duża ilość tłuszczu sprawia, że nie chce nam się po prostu nic! A to niestety charakterystyczne dla naszej kuchni...














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!