Wojciechowska: Wyglądam, jak wyglądam
"Poważne odmrożenia buzi i dłoni miałam raz. Rzeczywiście wtedy moja twarz bardzo źle wyglądała" - wspomina Martyna Wojciechowska. przyznaje, że w licznych wyprawach ucierpiała jej cera. "Gdybym miała trochę czasu, to może poszłabym na jakiś zabieg kosmetyczny" - dodaje.
- Wojciechowska: Muszę ponieść konsekwencje
- Szczęśliwa Martyna wróciła do Polski
- Martyna Wojciechowska pokazała biust
- Wojciechowska wchodzi na "Koronę Ziemi"
- Martyna Wojciechowska z niezłymi wynikami
- Martyna z Koroną. "Płakałam jak szalona"
- Guma do żucia załatwi ci zmarszczki
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wojciechowska nie jest typem wymuskanej celebrytki, która rozpacza nad każdą zmarszczką. Teraz, gdy wróciła z Nowej Gwinei - gdzie zdobyła najwyższy szczyt Oceanii Puncak Jaya -
opowiedziała "Faktowi" o cenie, jaką płaci za narażanie cery na ekstremalne zimno lub upał.
"Czas rzeczywiście biegnie i wyglądam tak, jak wyglądam. Wiem, że narażam cerę i dłonie na warunki atmosferyczne. Gdybym miała trochę czasu, to może poszłabym na jakiś zabieg
kosmetyczny. Ale na szczęście nie mam. A że muszę w ten sposób płacić za to, co robię? Cóż, to po prostu moja pasja" - powiedziała Wojciechowska.
"Poważne odmrożenia buzi i dłoni miałam raz. Rzeczywiście wtedy moja twarz bardzo źle wyglądała. Ale to była moja wina, bo źle pielęgnowałam skórę" - wspomina
podróżniczka. "Ostatnio jednak nie miałam z tym problemu, bo nauczona doświadczeniem lepiej osłaniam twarz przed mrozem i przed słońcem" - dodała w rozmowie z
"Faktem".














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!