Jeżowska: To nie zawał, to nadciśnienie
Koniec starego roku był dla niej dramatyczny. Po jednym z koncertów Majka Jeżowska zasłabła i trafiła na oddział intensywnej terapii w Sandomierzu. Lekarze podejrzewali nawet zawał. Na szczęście popularna piosenkarka doszła już do siebie - czytamy w "Fakcie".
- Wyliniała sukienka Majki Jeżowskiej
- Czy Majka Jeżowska porzuciła swoje dziecko?
- Majka Jeżowska: Po seksie lepiej się śpiewa
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 6°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Piosenkarka czuje się lepiej, ale wie, że musi bardziej na siebie uważać. "Dziękuję wszystkim za wsparcie" - mówi Jeżowska w rozmowie z "Faktem".
Majka poczuła się źle, gdy jechała z koncertu na koncert. Skończyło się hospitalizacją i chwilami niepewności najbliższych. Lekarze ostatecznie zdiagnozowali, że Jeżowska jest skrajnie przemęczona.
"Nie miałam zawału. Jak przeczytałam gazety, to sama się przestraszyłam" - opowiada. "Zasłabłam, bo byłam bardzo przemęczona i skoczyło mi ciśnienie, na które leczę się już od 10 lat" - wyjaśnia.
Piosenkarka wróciła już do grania koncertów. Ale teraz bardziej na siebie uważa. "Taka już jestem, że daję z siebie wszystko. Nie potrafię inaczej" - kwituje.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!