Rutowicz: Mam nadzieję, że Michael Jackson żyje

AS | 2010-01-06 10:58 | Aktualizacja: 21:12

Miniony rok obfitował w rozliczne wydarzenia towarzyskie. Które z nich okazały sie najważniejsze. O show-biznesowe podsumowanie 2009 roku poprosiliśmy Jolantę Rutowicz. "W Polsce nie ma prawdziwych gwiazd, dlatego skupię się na zagranicy" - uprzedziła.




W ubiegłym roku największe wrażenie zrobił na mnie mój przystojny ulubieniec Cristiano Ronaldo. Czym? A tym, że spełnił marzenie z dzieciństwa i przeszedł do Realu Madryt! Cudownie...

Ważnym wydarzeniem było oczywiście zaprzysiężenie Baracka Obamy na prezydenta Stanów Zjednoczonych. To wizjoner o niesamowitym przekazie pozytywnej energii. Zupełnie jak ja, a do tego przystojny!

Cieszy mnie także przyznanie prestiżowego tytułu "Kobiety Roku 2009" Beyonce! Jej wyjątkowy styl bycia i egzotyczność doprowadza ludzi do szału, poza tym wspomagała Obamę podczas kampanii wyborczej, znów zupełnie jak ja.

Najsmutniejsze emocje zeszłego roku to śmierć Michaela Jacksona. Od dziecka jego utwory towarzyszyły mi w życiu. Do tej pory mam cichą nadzieję, że żyje. Przecież dla osoby z jego władzą zorganizowanie takiego przekrętu to małe piwo z sokiem malinowym. Teraz zaczyna się druga odsłona jego kariery. On będzie się temu bacznie przyglądać z małej wysepki...






zdjęcie autora

Autorem tekstu jest

AS

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
Prognoza pogody i program TV