Raczek często się kłóci ze swoim partnerem
Choć Tomasz Raczek i Marcin Szczygielski w domu są zgodną parą, to nie potrafią razem pracować. Bo od razu biorą się za łby. Partner znanego krytyka filmowego przyznaje, że choć mieli nawet pomysł na wspólny program telewizyjny, to nie dojdzie on do skutku. Właśnie przez rodzinne kłótnie.
- Najseksowniejsze okładki 2009 - top 10!
- Rodowicz chce jechać na wojnę
- Doda w ciąży? Wiele na to wskazuje...
- Isabel i Kaz składają życzenia na Youtube
- Stockinger zrywa z jazdą po alkoholu
- Piotr Kraśko wspiera żebraków
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-21

temp. min 5°C max. 30°C
opady:
śladowe opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Oczywiście, jak w każdym związku, często się ze sobą kłócimy" - potwierdza Marcin Szczygielski w rozmowie z "Faktem". "Kiedyś mieliśmy nawet plan, aby zrobić program podobny do tego, jaki Tomek miał z Zygmuntem Kałużyńskim. Po kilku wspólnych występach w telewizji okazało się, że kończyły się one kłótniami, które były kontynuowane po powrocie do domu" - wspomina pisarz i partner życiowy Raczka.
Para ma często zupełnie odmienne zdanie na temat kina czy literatury. Potrafią godzinami spierać się, jaki film jest warty obejrzenia, a który to kompletny gniot. Szczególnie Marcin, amator kina popularnego, lubi prowokować swojego partnera do rozmów o filmach, o których Tomasz jako zawodowy krytyk nie mia najlepszego zdania.
"Mnie często podobają się filmy uważane przez krytyków za mniej ambitne. Tomek, jako że zawodowo zajmuje się kinem, często mnie za to krytykuje" - wyjaśnia Szczygielski. Ale przecież nawet kłótnie potrafią być konstruktywne i emocjonujące, szczególnie gdy są prowadzone przez ludzi o wysokiej kulturze osobistej. Dlatego zestawienie partnerów życiowych na wizji wydaje się dobrym pomysłem. Marcin woli nie ryzykować poddania ich zgodnego związku takiej próbie. "Na razie chcemy napisać wspólnie książkę" - ucina temat.
Najlepszym sposobem na każdą sprzeczkę jest jednak wspólny wypad. A obaj panowie lubią razem pobawić się w europejskich metropoliach. Tak właśnie zrobili w sylwestrową noc. Postanowili spędzić ją w gorącej atmosferze berlińskich klubów, gdzie pląsali w towarzystwie innych gejowskich par.
"Najpierw był wieczór w berlińskiej operze, a później odwiedziliśmy tamtejsze kluby gejowskie" - opowiada nam Marcin. "Lubimy takie miejsca. Chociaż ortodoksyjne lokale, gdzie na przykład nie wpuszcza się kobiet, raczej omijamy" - kończy partner Tomasza Raczka.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!