Dziennik.plRozrywka

Czwartek, 17 maja 2012

Imieniny: Sławomira, Paschalisa, Weroniki

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 9°C

Jaruzelska: W domu nie było wojskowego drylu

2009-12-14 | Ostatnia aktualizacja: 21:01 | Komentarze: 0 | skomentuj

"Słyszę od osób postronnych wiele ciepłych uwag i wyrazów szacunku dla ojca" - wyznaje Monika Jaruzelska. Córka generała opowiada Dziennikowi.pl o swoim ojcu. 28. rocznica wprowadzenia stanu wojennego to dobry moment, by przypomnieć tę szczerą rozmowę przeprowadzoną z okazji rocznicy wyborów 4 czerwca.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Gdyby miała pani do dyspozycji jedynie trzy słowa, to które by pani wybrała, by scharakteryzować swojego ojca?
Odpowiedzialność, godność, konsekwencja.

Wciąż pokazuje się pani ojca w kontekście stanu wojennego. Co pani czuje, widząc go na ławie oskarżonych?
Przede wszystkim jestem jego córką, widzę ojca, który ma 86 lat. Kiedy była pierwsza rozprawa sądowa, ojciec miał grypę, zapalenie oskrzeli, brał antybiotyk i zanosił się od kaszlu. Bałam się więc bardzo o jego zdrowie, a nawet życie. Ale wiedziałam też, że to dla niego bardzo ważne, żeby tego dnia zeznawać, bo daje mu to możliwość przedstawienia swoich racji, w które głęboko wierzy i które są ignorowane. W związku z tym ten proces jest dla niego szansą, by wreszcie opowiedzieć o wszystkim pełnym głosem. Także o tym, że nawet wprowadzając stan wojenny, brał po uwagę to, że będzie mroźna zima, a Związek Radziecki może odciąć dostawy gazu… Wiem też, ze ten proces bardzo go stymuluje intelektualnie. I im więcej widzę ojca na ławie oskarżonych czy w media pokazujących go, gdy mówi się o odebraniu przywilejów emerytalnych, tym częściej słyszę od osób postronnych wiele ciepłych uwag i wyrazów szacunku dla ojca.

Wiele osób twierdzi, że miała pani inne poglądy polityczne niż pani ojciec. Czy to prawda? Czy kiedykolwiek dochodziło do sporów między panią a generałem?
Nie chciałbym sobie teraz jakiegoś etosu tworzyć. Powiem może tak: zdecydowana większość osób, z którymi się przyjaźniłam, pochodziła z domów zorientowanych opozycyjnie i te osoby również miały takie poglądy. Był to dla mnie okres bardzo trudny, bo kiedy jest się młodym, ma się potrzebę postrzegania świata w kolorach czerni i bieli, dobra i zła. Dopiero gdy jesteśmy dojrzalsi, widzimy więcej odcieni. Więc z jednej strony miałam przyjaciół, osoby z którymi byłam blisko, którym ufałam, z drugiej strony ojca, którego bardzo kochałam i któremu również bardzo ufałam i który reprezentował inne racje. I jak widzę to z perspektywy czasu, to dochodzę do wniosku, że formą psychicznej ucieczki od tych dylematów było mniejsze zaangażowanie i zainteresowanie polityką.

Domyślam się, że to nie było dla pani łatwe. Czy to dlatego wybrała pani zupełnie inną drogę zawodową i została stylistką?
To w zasadzie pojawiło się trochę później. Ja nigdy nie interesowałam się za bardzo modą. Gdy byłam już po studiach, był to początek lat 90., zaczęłam pracować w "Twoim Stylu" jako osoba pisząca na tematy psychologiczne. Przez ówczesną redaktor naczelną Krystynę Kaszubę zostałam namówiona, by popracować jako stylistka. Zaczęłam to robić i jakoś tak bardzo łatwo w to weszłam. Był to okres, kiedy niewiele osób zajmowało się modą, było to takie pole niczyje. W tej tematyce poczułam się też bezpiecznie, bo jest ona daleka od polityki i nikt nie powie, że coś mi załatwił ojciec. A jednocześnie moda jest obszarem przyjemnym do zajmowania się nim, chociaż też trochę wyjaławiającym intelektualnie, gdy nie ma się innych zainteresowań.

Rozmawiał: Michał Płowecki
Źródło: dziennik.pl
12następna »

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«