Alicja Bachleda-Curuś nie ma szans na utonięcie w pieluchach. Jej partner i ojciec jej synka dba o to, by piękna Polka rozwijała swoją karierę za oceanem. Colin Farrell przekonuje ją, że nie powinna całego czasu spędzać z dzieckiem. A ona go słucha.
Już siedem tygodni po urodzeniu Hery'ego Tadeusza, Alicja Bachleda-Curuś bawiła z Colinem Farrellem w Meksyku. Dziecko zostawiła pod opieką niani - pisze "Fakt". Bulwarówka twierdzi, że Irlandczyk przekonał swoją partnerkę, że może być dobrą matką nie rezygnując ze swoich potrzeb.
"Colin namawia Alę, by maksymalnie wykorzystała obecny czas dla siebie. Tłumaczy jej, że nie musi poświęcać się tylko dziecku. Zachęca ją, by wychodziła z domu, bywała i nie robiła z siebie kury domowej. Widać, że on ją naprawdę wspiera i troszczy się o nią" - zdradza tabloidowi Kinga Rusin, która niedawno rozmawiała z Alicją Bachledą-Curuś.
>>> Czytaj także: Jacyków: Odrzuciło mnie od alkoholu
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|