Bachleda-Curuś boi się wrócić do Polski
Alicja Bachleda-Curuś boi się wracać do ojczyzny. Dlaczego? Bo jej związek z Colinem Farrellem tak zelektryzował Polskę, że aktorka woli uniknąć polskich paparazzich i dziennikarzy. Nie ma też zamiaru zmagać się z plotkami krążącymi wśród jej koleżanek i kolegów po fachu.
- Farrell szoferem Alicji Bachledy-Curuś
- Bachleda-Curuś i Farrell ochrzcili synka
- Alicja i Colin osobno. Czy to koniec?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Ona zdaje sobie sprawę, że znalazła się na językach wszystkich. Chociaż tęskni za Polską, to zwleka z przyjazdem do kraju" - mówi "Faktowi" znajomy aktorki.
Zdaniem bulwarówki Bachleda-Curuś ma doskonały powód, aby odwlekać swój przyjazd do Polski. Uważa ona, że jej dwumiesięczny synek Henry Tadeusz jest jeszcze zbyt mały, by zaliczyć lot samolotem. Według "Faktu" prawdziwy powód zwlekania z przyjazdem jest jednak inny.
"Dzięki związkowi z hollywoodzkim gwiazdorem. Alicja urosła do rangi wielkiej gwiazdy. A to rodzi też wiele problemów. Jaki naprawdę jest Colin? Czy to prawdziwa miłość, czy tylko związek, który pozwolił jej zaistnieć za Oceanem? Te pytania wciąż nurtują całą rodzinę Alicji. Nieufnych górali z jej rodzinnych stron wciąż niełatwo przekonać się związku aktorki z Farrellem. Do tego dochodziłoby oczywiste w takich sytuacjach zainteresowanie mediów i niezbyt przyjemna konfrontacja z polskimi gwiazdami" - czytamy w "Fakcie".
Alicja chce przeczekać zamieszanie wokół swojej osoby. Liczy, że za kilka miesięcy emocje nieco opadną" - stwierdza znajomy aktorki.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!