Damięcki: Przyj...ać ci między oczy?!
Takie właśnie piękne zdanie wykrzyknął Mateusz Damięcki na cały głos w jednej z warszawskich restauracji - donosi tygodnik "Na żywo". Goście byli zszokowani, prawdopodobnie przypuszczali, że ktoś robi w lokalu wielką awanturę, a to tylko nasz młody szlachcić Damięcki prowadził pełen namiętności dialog ze znajomym. Skąd w nim taka agresja?
- Damięcki wyrusza w podróż swojego życia
- Mateusz Damięcki to straszny sknerus
- Mateusz Damięcki jest uzależniony?
- Damięcki powrócił z Syberii cały i zdrowy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dobre obyczaje nie zawsze idą w parze z dobrym nazwiskiem, ale cóż począć - prawdziwy mężczyzna czasem zakląć musi. A że Mateusz jest prawdziwym mężczyzną, udowodnił wszystkim swoim "samotnym" rajdem po Syberii z pełnym rynsztunkiem, obstawą, kamerami i błogosławieństwem sponsorów.
"Super Express" wysuwa tezę, że Damięcki zdziczał na Syberii i nie radzi sobie z powrotem do rzeczywistości. Przychylamy się do tej tezy.
Nie ładnie. Takie brzydkie słowa, i do tego skierowane do kolegi, a co najgorsze tak, żeby inni słyszeli! Bardzo nieładnie. A swoją drogą, ciekawe, co kolega na to: czy chciał, żeby mu przyje**ć, czy nie chciał. Chyba raczej nie, bo wtedy pisalibyśmy, że Damięcki przyje**ł koledze między oczy w restauracji... Ale może jutro coś ciekawszego się wydarzy.











































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!