"Nie wiem, komu przeszkadzają krzyże przy drogach"
W Warszawie jeden po drugim znikają przydrożne krzyże. Kto usuwa religijne symbole? Pracownicy Zarządu Dróg Miejskich. Dlaczego? Bo ich zdaniem rozpraszają uwagę przejeżdżających kierowców. "Ja na ich widok akurat zdejmuję nogę z gazu" - powiedział Dziennikowi.pl Rafał Olbrychski.
- Religia może być wliczana do średniej
- Prokop: Nie kręcą mnie figlujący panowie
- Zientarski: To wykonawcy partaczą drogi
- K.A.S.A.: Fiat 126p to kara dla kierowców
- Kryszak: Kościół sam kręci na siebie bicz
- Olbrychski: Dla Rydzyka religia to biznes
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-30

temp. min 1°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>>W stolicy usuwają krzyże. Kogo denerwują?
W moim odczuciu krzyże stojące na poboczu drogi świetnie oddziałują na wyobraźnię kierowców. Jeśli tylko kilku kierowców na ich widok zastanowi się przez chwilę i zdejmie nogę z gazu, to znaczy, że społecznie są bardzo pożyteczne. Ja w takich chwilach zawsze ograniczam prędkość...
Wiem, że rodziny ofiar ustawiają te krzyże bez żadnych zezwoleń. Myślę, że właśnie o to chodzi Zarządowi Dróg Miejskich. Przecież sami w ramach akcji ograniczających liczbę wypadków ustawiają przy drodze czarne punkty... Moim zdaniem warto pochylić się nad tym tematem i uregulować wreszcie status przydrożnych krzyży. No, ale wszyscy wiemy, jaki mamy kraj...
Gdybyśmy chcieli być konsekwentni, to powinniśmy usunąć z poboczy także billboardy z reklamami. Trudno przecież przejechać obojętnie obok ogromnego zdjęcia modelki w kuszącej bieliźnie. To dopiero może rozpraszać kierowców!













































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!