Dziennik.plRozrywka

Czwartek, 17 maja 2012

Imieniny: Sławomira, Paschalisa, Weroniki

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 9°C

Borysewicz zaatakował ochroniarza w klubie

2009-11-05 | Ostatnia aktualizacja: 20:36 | Komentarze: 0 | skomentuj
Borysewicz zaatakował ochroniarza w klubie

Borysewicz zaatakował ochroniarza w klubie / Inne

Porwał z baru butelkę alkoholu, wychylił ją do dna, po czym próbował wyjść, nie płacąc za procenty. Od tego, według "Faktu", zaczęła się awantura między Janem Borysewiczem z Lady Pank a ochroniarzem warszawskiego klubu. Po szarpaninie agresywny muzyk został wyrzucony za drzwi.

Pogoda

POLSKA

Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Jak relacjonuje "Fakt", Borysewicz "wszedł do klubu rozanielony, w znakomitym nastroju i w towarzystwie dwóch uroczych dam. Od razu zaczął z nimi pozować do zdjęć, uśmiechając się i wyrażając swoją głęboką miłość do świata. Tak głęboką, że w pewnym momencie z jedną ze swoich towarzyszek zaczął się dość niehigienicznie całować".

Na parkiecie muzyk Lady Pank "za wszelką cenę chciał się zaprzyjaźnić z kolejną piękną dziewczyną. A że przy okazji wkładał jej ręce pod sukienkę? Cóż, dobre maniery się ma bądź nie" - komentuje bulwarówka. Jak czytamy w "Fakcie", po tańcach Borysewicz opróżnił porwaną z baru butelkę.

"Po tym wyczynie zdecydował, że chce opuścić klub. Zwrócono mu uwagę, że za butelkę należy zapłacić. Borysewicz zbył te uwagi milczeniem, więc ruszył za nim jeden z gości klubu, znajomy właściciela" - relacjonuje gazeta.

"Doszło do szarpaniny, a Jan Bo stał się niezwykle agresywny. Z furią szarpał się z próbującym go uspokoić człowiekiem, rzucał chamskimi odzywkami. W końcu wyrzucono go z klubu" - pisze "Fakt".

>>> Więcej na eFakt.pl

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Najczęściej komentowane

«